Portugalia 2011

Krótka opowieść o pierwszej autostopowej podróży do dalekiej Portugalii. Nie zabrakło pięknych plaż, długich postojów oraz najlepszego na świecie towarzystwa.

15 sierpnia – 1 września 2011

1Decyzja o mojej pierwszej autostopowej podróży była dość spontaniczna. Spotkałem się z moimi przyjaciółmi – Adamem i Tomkiem w Krotoszynie, wtedy jeszcze nic nie podejrzewając. Po krótkiej rozmowie padło pytanie od Adama, „nie chcecie się przejechać do Portugalii?”. W sumie, czemu nie! Tym oto sposobem bez doświadczenia, bez sprzętu, wylądowaliśmy na pierwszej trasie i to na dodatek przez całą Europę. Adam jechał ze swoją dziewczyną Asią, a ja miałem najlepszego kumpla Tomka ze sobą. Choć z początku baliśmy się tego, co może się zdarzyć, szybko postanowiliśmy się nie stresować i dać się ponieść chwili. Nie raz brakowało nam cierpliwości, gdy jechaliśmy do naszego celu przyszło nam stać i łapać stopa przez ponad osiem godzin, w piekielnym słońcu, bez cienia i większych perspektyw na dalszą podróż. Jednak wszystko się jakoś ułożyło i po ponad trzech dniach byliśmy w Lizbonie. Tam ugościła nas koleżanka Asi, za co jej serdecznie dziękujemy! Zwiedzanie Lizbony było nie tylko popołudniowym spacerkiem. Dla nas to jak przekroczenie pewnych barier, pokonanie stereotypów, między innymi jak to autostop na Półwyspie Iberyjskim nie działa, Portugalia jest tak daleko czy to, że każdy kto chce nam pomóc nas porwie. Niesamowity klimat w tym mieście pozwalał nam spędzać czas do późnych godzin nocnych, po raz pierwszy w życiu widziałem tylu pozytywnych, uśmiechniętych i niemarudzących ludzi na raz! Ciasteczka w dzielnicy Belem będą żywym wspomnieniem do bardzo długo, tak samo jak nocne życie, które zaczynało się tam po północy.

2Z Lizbony udaliśmy się na najdalej wysunięty na zachód punkt w Europie, czyli Cabo Da Roca. Tutaj skorzystaliśmy z możliwości pojechania pociągiem, a później autobusem. Widoki wynagradzają całą drogą do tego miejsca. Choć droga wije się straszną serpentyną w górę, to nawet jeśli ktoś posiada chorobę lokomocyjną to musi to zobaczyć. Po zwiedzaniu wróciliśmy naładowani pozytywną energią oraz z dużą dozą satysfakcji – w końcu jeden z krańców Europy zaliczony!

4Ciężko nam było rozstać się z piękną stolicą Portugalii, ale nasz prawdziwy cel czekał na nas. Lagos, czyli miasteczko z najpiękniejszymi plażami w Europie zachęcało nas od początku, gdy oglądaliśmy je w Google, a później z każdym kilometrem bliżej celu byliśmy coraz bardziej podekscytowani. Z Lizbony do Lagos udało nam się cudem dojechać na przysłowiowego „strzała”. Grek, który wracał do swojego domu w Atenach, stwierdził, że jesteśmy szaleni i podwiezie nas pod sam kemping, chociaż musiał nadrobić ponad czterysta kilometrów. Tym oto szczęśliwym trafem dotarliśmy w jeden dzień do celu. Jak to wyglądało tego nie da się opisać. Pierwsza autostopowa podróż w moim życiu, wspaniałe towarzystwo, Portugalski klimat i piękne widoki. Do tego po raz pierwszy w życiu miałem okazję wykąpać się w Oceanie Atlantyckim. Czego od życia więcej chcieć?

Niestety, nic co piękne nie trwa wiecznie. Po kilku dniach błogiego leżenia, kąpania się i opalania, choć to ostatnie preferuję najmniej, nadeszła pora na powrót. Nie było żadnych dyskusji, każdy wiedział, że wracamy autostopem, choć bez Adama by się to nie udało. To on miał wszystkie trasy, wylotówki i busy na nie obcykane. Ta podróż mogła być taka wspaniała dzięki moim przyjaciołom, ludziom, których poznaliśmy i miejscom, które zobaczyliśmy. Piękna, pierwsza podróż na start z autostopem!

Piotrek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
YouTube
YouTube
Please enter Google Username or ID to start!
Example: clip360net or 116819034451508671546
Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow