Dubaj i Abu Dhabi, czyli złoto w pigułce

Nasz pierwszy wpis z podróży, w końcu! „Miesiąc miodowy” rozpoczęty. Wprawdzie jesteśmy już na Filipinach, ale dopiero złapaliśmy chwilkę większego oddechu, aby zebrać myśli i przelać je na stronę. Zapraszamy na relację z pierwszych dni wyprawy Filipiaków!

Budapeszt był naszym pierwszym przystankiem na drodze do Australii. Nie będę się tutaj rozpisywać, poza tym że mieliśmy dużo szczęścia w znalezieniu strasznie energicznej i wesołej pani host. Wraz z lokatorką ugościły nas, dały klucz od domu i naprawdę były bardzo w porządku. Niestety, zarówno na zwiedzanie jak i lepsze poznanie było bardzo mało czasu. A historia toczy się dalej…

DSC00200.JPG

Pełni obaw o nasze portfele wylądowaliśmy w Dubaju! Cóż to był za widok – puste lotnisko, znudzeni strażnicy i jak na lekarstwo taksówek. Zupełnie inaczej sobie to wyobrażaliśmy. Na szczęście nasza przygoda zaczęła się niezwykle pozytywnie. W różnych miejscach szukaliśmy pomocy w dostaniu się z lotniska Dubai World Central do domu naszego hosta w International City – France pod Dubajem. Po raz kolejny przez Couchsurfing odezwał się do nas Ahmed, który zaoferował się z darmowym transportem. Przyznam szczerze, że nasza radość nie miała granic, ponieważ wylądowaliśmy późnym wieczorem, a lotnisko jest bardzo daleko od miasta. Kolega czekał w uprzednio umówionym miejscu. Mimo wszystko byliśmy ostrożni, ale na szczęście było super! Dzięki Ahmedowi nie dość, że dojechaliśmy z lotniska do domu, to spędziliśmy jeszcze dwa dni razem. Jednak dzień naszego przylotu nie był idealny. Po zapoznaniu się z naszym hostem Mohsenem poszliśmy spać. Niestety, mimo niewielkiej różnicy czasowej – 3 godzin, nie mogliśmy zasnąć. Udało nam się około trzeciej nad ranem, jednak chwilę przed siódmą musieliśmy wstać i pojechać z naszym hostem. Zapowiadał się dłuuugi dzień.

Co można robić w Dubaju w niedzielę? Oczywiście, że pracować! Trochę nas zdziwiło to, że w Emiratach pracuje się od niedzieli do czwartku, a piątki i soboty są wolne. W takim razie czy powiedzenie „nienawidzę poniedziałków” ma zastosowanie w ZEA? Niestety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na to pytanie. Przechodząc do konkretów – widzieliśmy Burj Khalifa, tańczące fontanny, Dubaj Mall i chcieliśmy pójść na plażę. Tu nastąpiło nasze pierwsze rozczarowanie tym wielkim miastem – tam nie ma chodników! Dla nas to był po prostu skandal. Człowiek chce sobie pochodzić, a nie bardzo jest jak. Po spędzeniu około półtorej godziny na szukaniu drogi, poddaliśmy się. Na szczęście nasz dzień uratował znów Ahmed, który po pracy zabrał nas na wycieczkę w kilka miejsc, między innymi zobaczyliśmy hotel Atlantis, wyspę Palmę i skosztowaliśmy przepysznej herbaty i shaormy. Kolejny dzień, pomimo wielkiego zawodu brakiem drogi dla lubiących spacery, zakończył się sukcesem!

DSC00279.JPG

Pora na wizytę w stolicy Zjednoczonych Emiratów, czyli na Abu Dhabi. Według wielu miejscowych stolica jest dużo spokojniejsza i bardziej „wychillowana”, niż reszta wielkich miast. Dostaliśmy się tam pierwszym autostopem w naszej podróży i znów, mimo kilku obaw, czy to o miejsce, czy ludzi, wszystko poszło szybko i sprawnie. Nie czekaliśmy nawet dwudziestu minut i już lecieliśmy do Abu. Pierwsze wrażenie z Abu Dhabi? Dużo mniej turystów, jedzenie bardzo dobre i ludzie przefajni! Nasz host o wdzięcznym imieniu Adel to kolejna pozytywna osoba na naszej drodze. Był najlepszym organizatorem, poświęcił swój czas pracy na zwiedzanie z nami. Zaskoczył nas nie raz. Podrzucił nas też na plażę miejską. Pierwsza kąpiel w Zatoce Perskiej za nami, było super!

G0090250.JPG

Na szczęście to nie był koniec naszego dnia. Nasz host zabrał nas do największego meczetu w Emiratach. Oczywiście nie obyło się bez niespodzianki, czyli musieliśmy ubrać tradycyjny strój. Trzeba przyznać, że meczet robi ogromne wrażenie. Ilość czasu oraz pracy włożonej w każdy szczegół oraz jego przepych potrafi przysporzyć bólu głowy. Oczywiście jak w każdym mieście, czymś się trzeba wozić. My jeździliśmy bardzo luksusowym BMW kabrio. 🙂

G0030212.JPG

Każdy kolejny dzień przynosił nowe cuda i widoki. Powrót z Abu Dhabi do Dubaju oczywiście autostopem i czekaliśmy równo 16 minut. Nasz czas w Zjednoczonych Emiratach dobiegał pomału końca, jednak przed samym wylotem mieliśmy możliwość nocowania w Szardży u hosta Sida. Ale była zabawa! Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy, a w czwartek od rana byliśmy zobaczyć granicę Emiratów i Omanu. Przepiękne widoki, idealna pogoda dla nas, czyli temperatura 26 stopni i lekki wiatr. Nic tylko cieszyć oczy. Szczerze mówiąc, wolimy naturę niż wielkomiejskość.

G0170379.JPG

Ostatni dzień był dla nas małym wyzwaniem, ponieważ musieliśmy ogarnąć plan od rana do wieczora, bo sam lot był po 23. Na szczęście znowu zaopiekował się nami Ahmed! Co za człowiek, jest po prostu niesamowity. Pomijając wszelkie oczywistości jak to, że jest przesympatyczny i przyjazny, pokazał nam świetne miejsce nazywane Global Village. Jest to coś w rodzaju wystawy wielu krajów w jednej lokacji. Bardzo fajny pomysł, można spróbować jedzenia z prawie całego świata, zobaczyć tradycyjne stroje czy pogadać z tubylcami.

GOPR0523.JPG

Reasumując naszą wizytę w Zjednoczonych Emiratach możemy z pewnością napisać, że Dubaj jest bardzo turystycznym miastem i wiele w nim jest robione pod nich. 11% mieszkańców to tubylcy, a reszta to imigranci poszukujący lepszych zarobków, głównie Hindusi, Filipińczycy, Egipcjanie. Największą wadą Dubaju jest brak chodników. Naprawdę może to spowodować wiele frustracji. Zamiast wjazdu na Burj Khalifę polecamy odwiedzić Hotel Sheraton i jego Level 43. Ważną rzeczą jest jedzenie w Dubaju. Przede wszystkim da się posilić tanio, czyli za około 5-20 złotych na osobę. Trzeba szukać małych knajp z shaormą, kebabem. Jeszcze taniej jest w barach z kuchnią indyjską. Autostop działa bezbłędnie, choć ludzie nie mają pojęcia co to jest, ale zatrzymują się z prostej potrzeby pomocy. Na początku byliśmy trochę zakłopotani samymi wielkimi budynkami, na szczęście sytuację uratowali ludzie, których spotkaliśmy.

Dubaj to dla nas ogromna dawka nowości. Nie ma drugiego takiego kraju. Wszystko, co zobaczyliśmy i czego się dowiedzieliśmy było zaskakujące.

Piotrek

2 odpowiedzi do artykułu “Dubaj i Abu Dhabi, czyli złoto w pigułce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
YouTube
YouTube
Please enter Google Username or ID to start!
Example: clip360net or 116819034451508671546
Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow