Australia rozkłada nas na łopatki

Kto z Was marzy o podróży do Australii? My marzyliśmy i zrobiliśmy wszystko, żeby marzenie się spełniło. Pomogła nam w tym pasja Piotrka do poszukiwania tanich lotów. Od znalezienia promocji na loty linii Cebu Pacific do jej zakończenia mieliśmy kilka godzin na podjęcie decyzji. Teraz jesteśmy TU, na końcu świata i czujemy się jak w bajce. Mamy przytulne mieszkano w Sydney i zaraz opowiem jak to się stało, że taki luksus nas dotknął. Za nami pierwsze trzy tygodnie, a w głowach już milion wspomnień i obrazów do zapamiętania. A najbardziej cieszy nas to, że mamy jeszcze dużo czasu, żeby odkryć ten ogromny kraj.

Od 9 grudnia 2015

Zacznę od końca, czyli podsumowania
Australia rozkłada nas na łopatki. Codziennie się zachwycamy, codziennie nasze oczy cieszą cudne widoki, natura pokazuje jaka jest zdolna, przyroda nadaje koloru tej krainie. Kangury – samobójcy, chociaż niebezpiecznie rzucają się pod auto, budzą uciechę. A jeszcze większą leniwe misie koala. Plaże, klify, nawet pola z pasącymi się na nich krowami tworzą krajobraz, którego się nie zapomina.

g0402154.jpg

Sydney

Podróż po Australii rozpoczęliśmy od Sydney i okolic, gdzie już pierwszego dnia cieszyliśmy oczy widokami jak z pocztówek. Miły pracownik jednej z linii lotniczych zawiózł nas prosto z lotniska na plażę Cronulla, gdzie nie obyło się bez zabawy z falami.

DSC00675.JPG

Pierwsze dwa dni mieszkaliśmy w Sylvanii, skąd dojeżdżaliśmy autostopem do Sydney. Bez wątpienia powiem, że się opłaciło. I wcale nie chodzi o pieniądze. Ale o tym za chwilę.

Sydney zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. To ogromne miasto, ale jest pełne zieleni, co dodaje uroku. Pierwszego dnia zrobiliśmy długi, całodzienny spacer przez Hyde Park i piękny ogród botaniczny. Doszliśmy do zatoki, znad której podziwiać można budynek opery. Jeszcze pamiętam, jak układaliśmy w Poznaniu puzzle właśnie z takim widokiem, jaki zobaczyliśmy tam. Przy słonecznej pogodzie obrazek był cudowny, wcale nie przereklamowany. Nie mogliśmy nie podejść do samej opery, weszliśmy nawet do środka, niestety tylko do głównego holu. Nie mogłam się napatrzeć na te szykowne panie w długich sukniach. A obok opery właśnie zbierał się tłum fanów Gwiezdnych Wojen na koncert/przedstawienie promujące nowy film z serii. Innego dnia zwiedziliśmy Darlig Harbour, kolejnego zrobiliśmy treking w Blue Mountains – pięknych górach w Parku Narodowym. To jest to, co lubimy. Spacer pośród bujnej przyrody z papugami latającymi nad głowami. Wracaliśmy do domu autostopem z panem, który powiedział: „ja za młodu podróżowałem przez dziesięć lat, przyjechałem do Australii, zbudowałem dom, mam rodzinę, ale… Już nie mam tak dużo czasu na odkrywanie świata. Nie wracajcie za szybko!”

DSC00736.JPG

Autostop sprawia, że plany zmieniają się o 180 stopni

Byliśmy po pierwszym dniu zwiedzania miasta. Na dworze było już szaro, kiedy łapaliśmy stopa do Sylvanii, oddalonej o 20 km od Sydney. Zabrała nas kobieta ze swoim synem. Po 5 minutach wspólnej jazdy, kiedy wysłuchała paru zdań o nas i naszej podróży powiedziała:

– Jeśli chcecie, możecie mieszkać w moim domu w Sydney przez Święta i Nowy Rok. Ja wyjeżdżam do Brisbane na wakacje.
Nasze oczy i uszy otworzyły się szeroko, spojrzeliśmy na siebie nawzajem z wielkim zaskoczeniem.
– Ale jak to? Nie boisz się?
– Znam się na ludziach, jesteście w porządku! 🙂

Tym oto sposobem drugi dzień pobytu ukształtował nam następne kilkanaście dni. Żeby lepiej poznać Tai (bo tak ma na imię nasza pomocna dusza), mieszkaliśmy z nią przez kilka dni, po czym ruszyliśmy do Melbourne. Jaka wielka była nasza radość, gdy okazało się, że kierowca tira, z którym pojedziemy, zmierza właśnie do Dandenong, miejscowości pod Melbourne, z której miał odebrać nas Michael, nasz gospodarz. Była już noc i dotarcie tam z miasta zajęłoby nam dużo czasu, a tu taka niespodzianka. Do Melbourne nie jechaliśmy przez przypadek. Spotkaliśmy się tam z Adamem i Asią, naszymi przyjaciółmi, którzy już od dawna są w podróży. Byliśmy bardzo podekscytowani, że możemy ich zobaczyć tak daleko od domu. Dzień w Melbourne spędziliśmy na spacerach, siedzeniu w parku, gdzie po prostu cieszyliśmy się sobą.

Przez Adama i Asię poznaliśmy Agnieszkę, dzięki której mogliśmy spędzić jeszcze więcej czasu z ekipą. Aga przyjęła nas na noc pod swój dach. Nie musieliśmy już dojeżdżać z i do Rowville, gdzie mieszkaliśmy. Mogliśmy spokojnie spędzić razem i wieczór, i ranek.

Miasto zwiedzaliśmy na rowerach. Wypożyczyliśmy miejskie rowery za trzy dolary, trzeba było tylko oddawać je co pół godziny do stacji, których jest mnóstwo, więc nie sprawiało to problemu. Po wspólnej kolacji ruszyliśmy rozbić kasyno. Pojechaliśmy rowerami. Z naszymi wypożyczonymi był jakiś problem, więc pojechaliśmy dwójkami. Aga wzięła mnie, Adam Piotrka. My miałyśmy bagażnik, oni nie. Wyglądało to co najmniej zabawnie. Czy rozbiliśmy to kasyno? Pewnie, że tak!

Melbourne

Great Ocean Road

Na następne kilka dni wypożyczyliśmy samochód, żeby podziwiać Great Ocean Road – najpiękniejszą trasę biegnącą zaraz przy wybrzeżu oceanu. Najbardziej popularny punkt widokowy – The Twelve Apostols (Dwunastu Apostołów, zdjęcie poniżej) chociaż pełen turystów, przy zachodzie słońca budzi zachwyt. Inne punkty wcale nie mniejszy, tam jest po prostu cudownie. Natura potrafi tworzyć takie wspaniałe rzeźby i obrazy, że tylko ludzkie oko jest w stanie to zarejestrować. Nawet najlepsze zdjęcia nie oddadzą tego co zobaczyliśmy.

Po drodze zatrzymywaliśmy się na kempingach, które w Australii są bardzo dobrze przygotowane. My wybieraliśmy te darmowe. Zawsze zapewniały dostęp do wody i toalety oraz stołu do zjedzenia posiłku czy gry w kości. Raz dane było nam spać na skale nad samą plażą. Widok o poranku niezapomniany.

Samochód na własność to dla autostopowiczów ogromny luksus. Niestety na stopa nie moglibyśmy zatrzymać się gdzie chcemy, spać gdzie chcemy i przede wszystkim przemieszczać się razem, we czwórkę.

DSC01101.JPG

Góra Kościuszki

Z samochodem udało nam się na tyle fajnie, że mogliśmy go oddać w Sydney. A dokładnie tam planowaliśmy jechać, żeby spędzić Święta i Sylwestra. Właśnie jesteśmy w mieszkaniu Tai i to dla nas największy prezent. Nikt nam jeszcze aż tak nie zaufał. Dostaliśmy nawet auto, więc wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę. Postanowiliśmy zdobyć Górę Kościuszki. W niedzielę, 27 grudnia, od samego rana pojechaliśmy na uwielbienie do Kościoła Hillsong, po czym ruszyliśmy w około 500 kilometrową drogę. Noc spędziliśmy pod namiotami, wytrwaliśmy niespodziewany, 3 stopniowy mróz, żeby o poranku zacząć treking. O 7.00 termometr auta pokazywał minus 1 stopień, co wzbudziło silne poruszenie, a nawet śmiech. Na szczyt dotarliśmy dłuższą drogą, a zeszliśmy krótszą. Mało kto wybierał taką opcje, nie wiadomo czemu, bo wzniesienie nie było trudne do pokonania, a widoki rekompensowały cały wysiłek. Cały spacer to około 20 kilometrów. Przed samym szczytem znaleźliśmy połacie śniegu. W Polsce w zimie wiosna, a w Australii śnieg w górach latem. Dumnie zdobyliśmy szczyt niosąc polskie flagi. Budziły one ogromne zainteresowanie ludzi.

– Jakiego kraju to flaga?
– A jak wymówić Koziosko?
– Koziosko był Polakiem, tak?
– Mogę zrobić z Wami zdjęcie?

Takie pytania padały co chwilę. Miło, że góra nosi właśnie taką nazwę.
Treking był na dla nas bardzo przyjemny, człowiek po przejściu tych 20 kilometrów czuje taką miłą satysfakcję. Udało nam się przejść trasę całkiem sprawnie, tak że spokojnie dojechaliśmy z powrotem do Sydney tego samego dnia. Możemy tu zostać jeszcze kilka dni, czekamy na fajerwerki i jesteśmy bardzo wdzięczni Tai za ten tymczasowy Dom.

Góra Kościuszki

Daria

 

4 odpowiedzi do artykułu “Australia rozkłada nas na łopatki

        1. swiatjestksiazka Autor

          Cześć! To wszystko zależy od sytuacji, Twojego czasu, pory roku i tak dalej. Napisz do nas maila lub najlepiej wiadomość na facebooku. Na pewno coś wymyślimy. Pozdrawiam, Piotrek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
YouTube
YouTube
Please enter Google Username or ID to start!
Example: clip360net or 116819034451508671546
Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow